Dyskusja polityczna cz. 0 - Wstęp

Polityka, Scholandia, cykl: Scholandzki Walc | Mateusz Walczak Komentarze (0) »

Powracając do pisania “Dyskusji politycznej” warto wrócić do wstępu, opublikowanego w numerze pierwszym gazety “Czas Scholandii” z 15 maja 2011 r.

Po wielomiesięcznym urlopie dziennikarskim postanowiłem odkurzyć swoje pióro (lub mówiąc bardziej wirtualnie – klawiaturę) rozpoczynając nowy cykl na łamach równie nowego czasopisma scholandzkiego. Jestem bardzo wdzięczny Nadinowi de Belli, dzięki którego uprzejmości takowy cykl może powstać – świetna robota, oby Twoja gazeta reaktywowała rynek prasowy w Scholandii

Tematyka moich artykułów będzie opierała się głównie na tematach polityczno-społecznych. Sytuacja Scholandii jest diametralnie inna niż rok czy dwa lata temu. Ostatnie tygodnie przyniosły zaś wiele roszad na szczycie władzy. Na tron wstąpił wieloletni Scholandczyk – książę Filip Kerad, von Porta Regni-Scholandzki von Schwaben-Scholandiae przyjmując imię Filipa Radgara Scholandzkiego. Jest to już czwarty Król w ciągu ponad ośmioletniej historii Scholandii. Abdykacja Króla Piotra Abogarda Scholandzkiego nastąpiła nieco po północy 15 marca 2011 roku.

Zaskakującą zaś informacją było niedawne odejście ze Scholandii drugiego Króla – JKM Ulryka Dariusza Scholandzkiego. Dwukrotny premier i wielokrotny minister scholandzki przekazał poprzez Jerzego Mordeckiego testament. Królu Seniorze – jeszcze raz dziękujemy, ja zaś prywatnie dziękuję Ci za ogromną pomoc w stawianiu pierwszych kroków w Królestwie.

Teraz czekamy na wieści dotyczące wyborów parlamentarnych. Dwa bloki: KWW „Scholandia” i KWW „Odnowa Scholandii” stają naprzeciw siebie w walce o uzyskanie parlamentarnej większości. Pierwszy, pod wodzą Jerzego Mordeckiego, walczy o zostanie przy władzy, podczas gdy „Odnowa…” po raz drugi będzie dążyła o uzyskanie większości.

Te i wiele innych tematów zdominują zapewne kolejne części cyklu. Nie chcę skupiać się jednak na istotnych wydarzeniach z kraju – według założenia autora ma to być jedynie tło do dyskusji nad ważnymi reformami w Scholandii. Na pierwszy ogień idą wielogłosy – temat znany dla starszych obywateli, ale z pewnością warto go przytoczyć nowych współmieszkańcom naszego kraju.

Dziś ten wstęp jest już nieaktualny, ale należy go przypomnieć, by zachować ciągłość cyklu. Dziś ster władzy dzierży po jednej kadencji przerwy KWW “Scholandia”, a na czele rządu stoi ponownie Jerzy Scholandzki, dawniej Jerzy Mordecki. Trwają wybory uzupełniające do Parlamentu XXV kadencji, a rząd od kilkunastu dni pracuje w nowym składzie. Według założeń cyklu będą tutaj poruszane zarówno bieżące wydarzenia polityczne, jak i problemy ważne, które utkwiły gdzieś w problematyce scholandzkiej i nadal czekają na rozwiązanie. Nie zabraknie więc takich tematów jak prowincje czy wielogłosy, ale cykl będzie komentował aktualne wydarzenia w polityce. Raz jeszcze zapraszam do jego lektury, a pierwsza część - już w następną sobotę.

Wywiadowy Piątek cz. 1 - Krystian Gmurek

Polityka, Scholandia, Zagranica | Mateusz Walczak Komentarze (3) »

Pierwszym rozmówcą zaproszonym do Scholandzkiej Agencji Prasowej w ramach “Wywiadowego Piątku” był Krystian S. Gmurek r. van Dovski, Książę Darei, który kilka tygodni temu zdecydował się na powrót do Scholandii i dzięki Jego Królewskiej Mości Filipowi Radgarowi Scholandzkiemu został przywrócony do v-życia i posiadanego tytułu. W rządzie Jego Książęcej Wysokości Jerzego Scholandzkiego pełni funkcję Ministra Spraw Zagranicznych.

Scholandzka Agencja Prasowa: Moim pierwszym rozmówcą w reaktywowanej Scholandzkiej Agencji Prasowej jest Krystian Gmurek, powracający do Scholandii po kilkunastomiesięcznej przerwie polityk, działacz społeczny i kulturalny, a także Książę Darei. Jaśnie Oświecony Książę - serdecznie witam w imieniu własnym i Czytelników.

Krystian S. Gmurek r. van Dovski: Również witam i jestem zaszczycony z tej propozycji wywiadu na nowy początek SAP.

SAP: Pierwsze pytanie dotyczy oczywiście Pańskiego powrotu do aktywnego działania w Królestwie. Krystian Gmurek to w Scholandii pewna marka, bez wątpienia jedna z najbardziej szanowanych osób w kraju, zapraszana do tworzenia różnych rządów i organizująca rozmaite projekty. Skąd pomysł powrotu do aktywności? I jak się Pan czuje rzucony od razu na głębokie polityczne wody do Ministerstwa Spraw Zagranicznych?

Krystian Gmurek: Pomysł powrotu, to chyba nie najlepsze określenie :) Żadne moje odejście nie było zasadniczo w mojej woli, tylko, jak to zwykłem pisać, tfu…real, mnie do tego zmuszał. Zaś powroty to najzwyczajniejsza tęsknota za moją v-ojczyzną. Przypuszczam, że tylko najstarsi Scholandczycy doświadczyli tego uczucia.

SAP: Potrzeba sporej odwagi, by pomimo realnych trudności wrócić do aktywności w mikronacjach. Wymaga ona czasu i chęci - jak wiemy, po dłuższej nieobecności może być z tym trudno. Poza tym - sytuacja w Scholandii nie należy do najgodniejszych…

Krystian Gmurek: Moje powroty są związane z pewną stabilizację w życiu realnym, która wzmaga tęsknotę, zaś właśnie chęci nabieram im dłuższa była przerwa. Również trudności panujące w Królestwie są dla mnie czynnikiem motywującym, dlatego też zgodziłem się wspomóc ludzi, którzy mnie o pomoc poprosili i pomogli w powrocie. Choć faktycznie więcej sił zamierzam w przyszłości poświęcić nauce, kulturze, sportowi i Gmurowie :)

SAP: Poświęćmy w takim razie chwilę temu, czym Pan będzie się zajmował teraz. Jak już wspomniałem wcześniej, otrzymał Pan nominację na stanowisko Ministra Spraw Zagranicznych. W expose czytamy raczej ogólniki na ten temat. Jakie są pomysły rządu i Pana na działanie w dziedzinie dyplomacji?

Krystian Gmurek: Z informacji, jakie mi przekazano, są w MSZ przynajmniej2 traktaty, nad którymi powinienem pochylić się w pierwszej kolejności. Osobiście natomiast, również w związku z moim powrotem, planuję odbyć jak najwięcej wizyt dyplomatycznych w krajach przez Scholandię uznawanych, z którymi już mamy podpisane traktaty. Uważam bowiem, iż nawiązanie stosunków dyplomatycznych nie może ograniczać się tylko do podpisywania traktatów. Wiem o problemach w korpusie dyplomatycznym, nie jest to temat nowy, dlatego na ile mi czas pozwoli będę podróżował i przypominał naszym zagranicznym przyjaciołom o naszym Królestwie.

SAP: Stosunki międzypaństwowe to jedno, pozostaje jeszcze organizacja, gdzie Scholandia powinna być widoczna. Mowa oczywiście o Organizacji Polskich Mikronacji. Czy jest Pan zwolennikiem promocji realnej, w ramach Stowarzyszenia Polskich Mikronacji, którego głównym ideologiem jest były Sekretarz Generalny OPM Piotr Kościński, czy jest Pan za prowadzeniem dotychczasowej strategii promocyjnej, ograniczającej się tylko do działań internetowych, proponowanej przez Premiera Jerzego Mordeckiego?

Krystian Gmurek: Oczywiście gmach OPM będzie jednym z pierwszych, które odwiedzę jako MSZ i będzie również najczęściej odwiedzany. W kwestii promocji realnej to powiem tak, zawsze marzyły mi się artykuły, czy też audycje dotyczące całego polskiego mikroświata, po których rzesze nowych mieszkańców zasilałyby wiele v-państw. Niemniej “stowarzyszenia” zawsze wiążą się z pieniędzmi, natomiast bezpłatność mikronacji jest jedną z czołowych cech, które tutaj szanuję, i które mnie “zwabiły”. Wiem natomiast, że wiele osób, w różnych v-państwach próbuje wielu sposobów promocji i niestety bez kasy i realnych dojść niewiele z tego wychodzi lub są to jednorazowe “fuksy”.

SAP: Stowarzyszenie wiąże się z pieniędzmi, ale wystarczy prosta analiza, by stwierdzić, ze gdyby każdy z członków SPM wpłacił niewielką ilość pieniędzy, to można zgromadzić budżet, pozwalający naprawdę działać. Zresztą, nawet w Scholandii obywatele wpłacają pewne kwoty na utrzymanie serwera i domeny i tego na pewno nie możemy zaniechać. Czy próba takiej promocji Scholandii, jak i całego mikroświata, jest warta świeczki i niewielkiego ryzyka, w postaci kilku realnych złotych?

Krystian Gmurek: Zatem odpowiem bardziej osobiście, mimo wielu problemów i różnych realnych perturbacji, tak zaangażowałem się w społeczność v-świata, idee mikronacyjne, że w najbliższych dniach przyjrzę się statutowi i działaniom Stowarzyszenia Polskich Mikronacji, a kto wie czy nie zaangażuję się również w tą formę działania dla całego v-świata.

SAP: W takim razie czekamy na decyzję Pana Ministra w tej sprawie, a kto wie, może i szerszemu zaangażowaniu Scholandii w ten realny projekt.
Odejdźmy teraz do polityki. Czym, oprócz spraw dyplomacji, zajmie się Pan w najbliższym czasie? Możemy prosić o przybliżenie wymienionych chwilę temu projektów?

Krystian Gmurek: O Gmurowie pisałem już na LD i choć JKM słusznie zwrócił moją uwagę na pewne niuanse własnościowe, to jednak już ostatnim razem rozpocząłem prace nad stroną historyczną tej miejscowości, poza tym funkcjonowała tam drużyna piłkarska i z tego co pamiętam nawet team bolidów F1 :) Kolejnym ważnym tematem będzie dla mnie praca doktorska, którą zamierzam napisać i obronić na naszym Uniwersytecie. Jestem, również realnie, zafascynowany Pismem Świętym, ostatnio w szczególności Listami Św. Pawła i dlatego myślę aby właśnie nad tym tematem pochylić się w pracy doktorskiej. Marzy mi się również w tym kierunku pewne ożywienie życia religijnego w Scholandii. Co do kultury i sportu to zamierzam kontynuować działania Małego Domku Aukcyjnego oraz mojej drużyny piłkarskiej, choć w miarę możliwości chciałbym również powrócić do organizowanych swego czasu w naszym Królestwie pucharów w skokach narciarskich. Poza tym moją pasją jest też bilard, którego jeszcze w Scholandii nie widziałem, a może uda się i tą dyscyplinę jakoś zaadoptować :)

SAP: Wszystko to wygląda obiecująco i ciekawie, ale jak z realizacją? Żeby zorganizować skoki narciarskie czy bilard potrzeba przynajmniej 4-5 mieszkańców. Na czym powinniśmy się teraz skupić, by w Scholandii przybyło aktywnych ludzi? Sport sportem, ale ważne są jednak rozwiązania promocyjne. Nowa oprawa graficzna strony powinna być ułatwieniem. Jak powinniśmy teraz działać?

Krystian Gmurek: W kwestii promocji nigdy nie byłem najlepszy, niemniej uważam, iż powinniśmy do nowych mieszkańców wychodzić z pewną stałą ofertą, może nie największą, ale stałą, czyli właśnie np. Uniwersytet, czy Scholandzka Liga Piłki Nożnej. Według mnie należy znaleźć kilka takich elementów, które niejako bez względu na aktualną ilość zaangażowanych i aktywnych mieszkańców będą stanowiły pewne stałe i charakterystyczne dla nas ofertę dla nowych. Względem mieszkańców innych v-państw uważam, iż powinniśmy nauczyć się bardziej wspomagać niż konkurować. Wiadomo, że każdy myśli o swoim podwórku, jednak sądzę że moglibyśmy stworzyć ciekawszą ofertę dla nowych współpracując w pewnych słabiej u nas wyglądających aspektach v-życia z innymi, którzy akurat te elementy mają ciekawsze, w zamian oferując im nasze walory. Realizacja realizacją, fakty, plany mam i miałem zawsze wybujałe, choć to co napisałem tutaj to dopiero wierzchołek góry lodowej, niemniej czas zawsze był deficytowym artykułem w v-życiu, dlatego to co teraz będzie mnie wyróżniało i konsekwentne dążenie do poszczególnych celów, aby przypadkiem nie zabierać się za zbyt wiele. Dlatego też większość moich prywatnych projektów będzie musiało poczekać, najpierw spłacę pewne długi względem v-narodu.

SAP: Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć realizacji tych marzeń. Dziękuję w takim razie Panie Ministrze za owocną rozmowę, mam nadzieję, że to nie nasza ostatnia rozmowa w SAP:)

Krystian Gmurek: Serdecznie dziękuję za tak miłą rozmowę i mam nadzieję, że po realizacji pewnych etapów moich marzeń będę się mógł z Czytelnikami dzielić swoimi spostrzeżeniami.

Wywiad autoryzowany, został przeprowadzony 1 września 2011 r.
Rozmawiał Mateusz Walczak

Reaktywacja!

SAP, Scholandia | Mateusz Walczak Komentarze (0) »

Podczas ostatniego spotkania na czacie w ramach Inauguracji XXV Kadencji Parlamentu nasz Monarcha, Jego Królewska Mość Filip Radgar Scholandzki nieco narzekał na brak prasy w kraju. Obecność na rynku prasowym znanego tytułu „Mordecki Journal” jako jedynej gazety w Scholandii powoduje, że wśród obywateli Królestwa może zapanować czytelniczy niedosyt. Tym bardziej, że „MJ” redagowany przez Księcia Jerzego Mordeckiego na ogół ma charakter satyryczny, a nawet prześmiewczy. Brakuje w Scholandii instytucji medialnej, która będzie pełnić zarówno funkcję publicystyczną, jak i na bieżąco podawała świeże newsy z kraju.

Po tej uwadze Króla, postanowiłem rozpocząć poszukiwania w celu znalezienia niepublikowanych tekstów mojego autorstwa. Po znalezieniu paru szkiców, podjąłem próbę reaktywacji Scholandzkiej Agencji Prasowej. Agencji, której brak nasz rynek prasowy odczuwa od dawna. Choć zapewne tak samo mocno brakuje nam gazety z prawdziwego zdarzenia, w stylu nie tak dawnego „Życia” czy pamiętającego zmierzchłe czasy „Spectatora”. Uznałem, że to dobry moment na reaktywację – liczę bowiem, że po wakacyjnym okresie posuchy ze strony wszystkich Scholandczyków, musi nadejść wreszcie czas rozkwitu. Pierwszym krokiem jest nowa, schludna i ciesząca oko oprawa graficzna strony. Teraz czas, by tętniła ona życiem. Jeśli chcesz być jedną z tętnic SAP – napisz do mnie: matiwalczak@gmail.com lub GG: 9928634

Chciałbym, by SAP miał charakter cykliczny, stały. I tak na chwilę obecną wiadomo już, że w piątki będą publikowane wywiady z wpływowymi osobami ze Scholandii i v-świata, w soboty – kontynuacja cyklu rozpoczętego w „Czasie Scholandii” pt. „Dyskusja polityczna”. W niedzielę Scholandczycy będą się mogli spodziewać przeglądy wydarzeń minionego tygodnia.

SAP to miejsca newsów, publicystyki i wywiadów, ale także przestrzeń dla osób piszących o Scholandii i jej różnych obliczach. Zachęcam przede wszystkim nowych obywateli do tego, by zgłaszali się i publikowali swoje teksty, zarabiając pierwsze scholandzkie arminy. W Agencji znajdzie się jednak miejsce na każdy głos ze wszystkich stron życia zarówno politycznego jak i społecznego. Zainteresowanych proszę o kontakt pod w/w namiary.

Wszystkich Czytelnikom życzę przyjemnej lektury!

Mateusz Walczak

Scholandia jest w nas

Polityka, Scholandia | Kuba Pakulski Komentarze (1) »

Przed siedmioma tygodniami opublikowałem tekst „Potrzeba nowego rozdania”. Jeden z mych najbliższych współpracowników skwitował go stwierdzeniem „no to masz przerąbane”. Bo? „Bo to wygląda jak program wyborczy…”. Miał rację- szybko mieliśmy do czynienia z reakcją przeprowadzoną z gracją szarżującego nosorożca. Postulat skończenia z podziałem Scholandii na tych, którzy zawsze znajdą sobie paragraf i tych, na których zawsze znajdzie się paragraf został określony jako, cytuję, „publiczne nawoływanie do zmiany konstytucyjnie ustanowionego porządku prawnego Scholandii.”. No cóż. Uznajmy, że to taki scholandzki folklor.

Wielkie brawa należą się Mat Maxowi za pociągnięcie tematu dalej. Z sfery ideowej przeniósł dyskusję na sferę konkretów, czego efektem jest wczoraj spisana wstępna lista postulatów. Jest ich kilka- pozornie nieznacznych, czy też kosmetycznych. Jest to jednak wielki krok naprzód względem praktyk wcześniejszych. Nie ma już obywatelskiego lamentu „jest źle i będzie już tylko gorzej”, ani cudownych recept typu „jest źle, a żeby było lepiej musi być lepiej”. Różni się to też od praktyk wyborczych, w ramach których obiecywano Scholandii rewolucje, a nieczęsto dawano więcej, niż tylko niezadowalające działania o naturze czysto administracyjnej. Jest lista konkretów, program SCHOLANDZKI, a nie wyborczy. Nie pozostaje nic innego, jak go rozwijać i wykonać (wykonywać) jego punkty.

Drugą zaletą sytuacji, w której się znajdujemy, jest szerokość frontu społecznego, który swym poparciem program nasz- nie bójmy się tego zaimka- sankcjonuje. Do chwili spisywania tych słów (noc z poniedziałku na wtorek- wczesny wtorkowy poranek) wypowiedzieli się Max, Pośpiech, Sadki, Neruda, Gmurek, Mordecki i Autor. W zasadzie brakuje tylko głosu Korony, Landeckiego, JKW Filipa Kerada, Walczaka i de Belli, by móc powiedzieć, że postulaty te poparte zostały przez wszystkich widocznie aktywnych obywateli Królestwa. Nie przypominam sobie, by ostatnimi czasy jakikolwiek projekt uzyskał takie poparcie.

Ciesząc się z pierwszych efektów dyskusji nie można zapominać o kilku ważnych zasadach, założeniach czysto ideologicznych. Sformułowałem je trzy- trywialne dość, ale ważne. Same w sobie nie wystarczą, potrzebują jeszcze swych praktycznych przedłużeń. Ale w tym mnie może ktoś wyręczy.

1. „Za”, nie „przeciw”
Już na samym początku pojawiły się głosy przeciw rządowi czy wielkiemu biznesowi. Owszem, obecny rząd ma wielkie zasługi w dziele silnego spolaryzowania społeczeństwa, skłócenia go i podzielenia na tych, których akceptuje i tych, których nawet kosztem jawnego łamania Konstytucji próbuje wywalić na śmietnik historii. Tworzenie prawa przeciw konkretnym osobom mamy na co dzień, więc ten ruch, nasz ruch programu dla Scholandii musimy przed tym zagrożeniem uchronić. Stąd głoszone postulaty muszą mieć charakter pozytywny (zrobić, zorganizować, posprzątać), a nie negatywny (zabronić, usunąć, skasować). Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku- wciąż uważam, że zasadne jest ograniczenie prawa spadkowego.

2. Apolityczność postulatów

Postulaty należy formułować tak, by w jak najmniejszym stopniu uzależniać je od rządu (z znanych nam wszystkim przyczyn), Parlamentu i szeroko pojętego „sytemu”, by były one realizowalne silami samego społeczeństwa, czy też w oparciu o prowincje. Cel jest oczywisty: postuluję-konsultuję-realizuję.

3. Apolityczność rezultatów
Jeżeli przyjmiemy, że tworzymy „program dla Scholandii”, a nie „program ND”, czy „program SPD”, to efekty tych prac będą efektami prac Scholandii, a nie partii. Nie wypadałoby więc robić z nich przedmiotu kampanii politycznej, wyborczej. Czy to w pozytywnym, czy negatywnym tego słowa znaczeniu. Oznacza to, że w chwili wejścia w projekt przestajemy zwracać uwagę na to, że tego lubimy, a tego już nie. Nie znęcamy się też nad konkurentami politycznymi jako argument przytaczając fragmenty programu, czy efekty prac z nim związanych.

Trzy proste punkty. Można je sobie wydrukować i powiesić nad monitorem. Może się przydadzą, może warto o nich pamiętać. Warto nie zapomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Że, parafrazując mój realny tekst, Scholandia jest w nas. W każdym z nas.


Tak, jak pisałem- rękopis powstał dziś przed świtem. Do publikacji program zdążył, dzięki ingerencji niezawodnego premiera, wylądować w śmietniku. Na cześć scholandzkiej władzy trzykrotne „Hip hip hurra!”, a potem „DZIĘ-KU-JE-MY” skandowane do białego świtu.

WP Theme & Icons autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj się