Konflikt rządowy przygasa
Polityka, Scholandia, cykl: Scholandzki Walc | Mateusz Walczak Zostaw komentarzTrzech zdymisjonowanych ministrów, trzech skompromitowanych w oczach Narodu polityków, pozbawienie przez Króla po jednym tytule arystokratycznym oraz szlacheckim, kompromitacja rządu, dwie deklaracje przerwy w aktywnym działaniu politycznym, w tym jedna dotycząca czasowej dezaktywacji w Scholandii - tak wyglądają “ofiary” konfliktu rządowego, który wywołany został przez ministrów KRS w ramach protestu przeciw braku aktywności premiera. Ale zacznijmy od początku…
Historię, którą postaram się jak najdokładniej przedstawić, należy rozpocząć od momentu kampanii wyborczej przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi. Do walki wyborczej, obok rządzącej wówczas Nowej Demokracji (ND) pojawiła się reaktywowana niedawno po czterech miesiącach Scholandzka Partia Demokratyczna (SPD), w której szeregach znaleźli się zarówno członkowie rozwiązujący partię, jak i osoby, które przez pewien czas nie angażowały się w prace partyjne. Składy obu teamów prezentowały się jako bardzo konkurencyjnie. Minimalnie, bo tylko jednym głosem zwyciężyła ND, zgarniająca dwa mandaty (Mordecki, Pakulski) , podobnie jak SPD (Walczak, van Dovski). Trzecią “siłą” parlamentarną został Komitet Marcina Landeckiego. Rozpoczął on współpracę z ND, która zapewniła sobie tym samym większość w parlamencie. SPD przypadła rola opozycji.
Na czele rządu stanął Mat Max - polityk dotychczas drugoplanowy, który po odejściu z partii J. Lisa, M. Pośpiecha i M. Landeckiego został jej szefem. Rząd ogromnych sukcesów nie osiągnął - co prawda zrealizowane zostało kilka projektów, wśród których należy wyróżnić system ubrań, rozpoczęcie projektu tworzenia filmów promocyjnych czy wzmianka o mikronacjach w jednej z realnych gazet, która była zasługą samego premiera (będącego również Ministrem Promocji), to jednak wiele punktów programu ND nie doczekało się do dziś i zapewne nie doczeka w tej kadencji realizacji. Sam premier ostatnimi czasy zaczął częściej odwiedzać szpital realny i co oczywiste - nie było mowy o prowadzeniu rządu. Nikt jednak nie wiedział wtedy, że w rządzie trwa napięta sytuacja.
Zaczęło się od dymisji, którą złożył Kuba Pakulski ze stanowiska MFiG (na tym stanowisku zastąpił Jerzego Mordeckiego, zaś od początku kadencji pełnił także funkcje MSZ); decyzję motywował niemożnością złożenia poprawnego sprawozdania za maj. Max jednak zwlekał z przyjęciem dymisji. Niedługo potem premierowi postawiono ultimatum - albo dymisja całego rządu, albo ministrowie złożą ze swych stanowisk dymisje. Ulegając naciskom swoich ministrów Premier Max podał rząd do dymisji 25 czerwca. Tego samego dnia zostały ogłoszone wybory. Zmienianie rządu na dwa tygodnie bylo więc, logicznie patrząc, bez sensu.
Teraz decyzja o dymisji leżała na biurku Króla Scholandii - JKM Piotra Abogarda Scholandzkiego. Ten jednak postanowił nie odwoływać rządu do momentu zapoznania się ze sprawą. Skontaktował się więc z Premierem Matem Maxem; jak sam przyznał na LDKS: <>. Okazało się, że premierowi grożono wotum nieufności, które i tak złożono, w związku z wycofaniem dymisji przez Premiera po rozmowie z Królem.
Wotum nieufności zostało złożone przez dwóch posłów (Landeckiego i Pakulskiego) 27 czerwca. W tym czasie dymisje złożyli: Marcin Landecki (ze stanowiska wicepremiera oraz MK), Pablo Neruda (MSWiA, vMFiG); nadal aktualna była rezygnacja Kuby Pakulskiego (MFiG, MSZ).
Sprawa wywołała szeroką falę dyskusji na LD. Opinie były różne: najpierw wypytywano o powody dymisji, następnie poinformowano, że ND ma pomysł na rozwiązanie konfliktu. Następna fala komentarzy dotyczyła już samej sytuacji w rządzie: poczynając od tych, zarzucających nieróbstwo premiera i rządu, poprzez tych, którzy wcale nie rozumieli rezygnacji 2 tygodnie przed wyborami, kończąc na samych ministrach, którzy twardo bronili swojej tezy, ze inaczej nie można było.
Przez trójkę polityków została też przedstawiona (choć nie wprost) alternatywa: utworzenie rządu pod kierownictwem Marcina Landeckiego, w niemal identycznym składzie. Ciekawostką jest, że niektórym niedoszły premier zdołał pochwalić się swoim expose (!) napisanym na dwa tygodnie prac rządowych. Choć sami ministrowie później starali się zaprzeczyć temu, to jednak sam zainteresowany podczas dyskusji parlamentarnej potwierdził istnienie tejże alternatywy.
W tym samym czasie w parlamencie trwała debata nad wnioskiem dot. odwołania rządu. Dyskusję prowadził głównie Marcin Landecki, odpierając zarzuty Mateusza Walczaka dotyczące powodów niezrozumiałej decyzji ministrów. Ogólnikowe odpowiedzi nie dały jednak satysfakcji - do dyskusji włączył się nawet poseł ND, popierając argumenty posła opozycji. Niektóre pytania tego ostatniego wciąż nie doczekały się na odpowiedź.
Sprawę rozwiązano w sposób, który wg mnie był jednym z najlepszych w całym konflikcie. Dymisję rządu wycofano, zaś Premier Max dymisje swoich podwładnych przyjął. Wspólnie z Koroną zdecydowano o nowych nominacjach: Premier objął tekę MSZ, do rządu powrócił odwołany niedawno JOK Jerzy Mordecki na urząd Wicepremiera oraz MFiG, JOK Krystian Gmurek objął MSWiA, zaś teka MK trafiła do rządowego debiutanta: Marcina Sadki.
Korona razem z Szefem KRS wydali oświadczenie
A teraz parę słów o “ofiarach”. Po całym zajściu w ramach protestu przeciw stronniczej Koronie Margraf Pakulski oraz Baronet Neruda wystąpili z prośbą o odebranie im tytułów. Dziś, tj. 1 lipca Król przychylił się do prośby i odebrał w/w ich tytuły.
Zapowiedź odejścia z życia politycznego zapewnili Pakulski z Nerudą. Pierwszy z nich już opuścił kraj, zapowiadając swój powrót do aktywności dopiero za ok. 8 miesięcy w związku z realem. Drugi zamierza dalej działać w Scholandii. Ostatni przegrany tego konfliktu - Marcin Landecki nie planuje wystartować w zbliżających się wyborach parlamentarnych.
Na całym zajściu nie stracili tylko ci trzej politycy. Stracił także Mat Max, który w roli premiera się nie sprawdził, a dotychczas był wymieniany jako jeden z polityków, którzy mogliby prowadzić rząd. To zadanie wyraźnie przerosło wielokrotnego ministra promocji Królestwa. Z drugiej strony jednak w pewnym sensie rehabilitację zagwarantowało dobre rozwiązanie opisanego tutaj konfliktu. Niestety, nie wróci to czterech miesięcy, w trakcie których rząd nie wykorzystał swojego potencjału i nie zrealizował wielu punktów swojego programu.
Wreszcie - straciła Nowa Demokracja. Partia, która rządziła w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy zakończyła swoją rolę w niezbyt chlubny sposób. Można się domyślać, że z racji braku kadr, partia wycofa się z aktywnej polityki, bądź nawet rozwiąże.
Na koniec warto podsumować finalne zdanie Króla w sporze, które zawarł w wydanym dziś przez Szefa Kancelarii Koronnej Krystiana Gmurka orędziu
Krótkiego wywiadu o zaistniałej sytuacji udzielił dla SAP premier KRS - WSH Mat Max:
Redaktor: Jak ocenia Pan z dzisiejszej perspektywy konflikt rządowy, który wyniknął kilka dni temu?
Mat Max: Szkoda, że coś takiego się zdarzyło. Sytuacja ta powoduje, że część ludzi zniechęca się do działania w Scholandii.
R:Czy uważa Pan, że mimo tych negatywnych skutków spór ten był potrzebny, aby uniknąć taki rozgrywek wewnątrzrządowych w przyszłości?
MM: Na pewno, jeśli ktokolwiek to konkretnie opisze, byłaby to pewnego rodzaju nauczka dla przyszłych rządów. W przyszłości na pewno również różne rzeczy mogą się zdarzyć, dlatego nie można powiedzieć, że jedna taka sytuacja uratuje nas przed następnymi.
R: Kadencja rządu ND dobiega końca. Jakie ma Pan, jako ciągle szef tej partii oraz rządu, pomysły na zbliżającą się kadencje?
MM: Osobiście, nie mam zamiaru w zbliżającej się kadencji pchać się w politykę. Tym bardziej, że w okresie wyborczym będę nieobecny, więc i tak nie byłbym w stanie prowadzić kampanii wyborczej.
R: Dziękuję
Cóż można rzec na koniec tego długiego artykułu? Na pewno jest to największy spór rządowy od czasów premiera Dudźca. Warto, aby nigdy więcej interes realizacji własnych ambicji i fotel premiera nie przesłaniał politykom całego (v-)świata. Główna przyczyną tego sporu były chore ambicje oraz po prostu brak współpracy i porozumienia. Wieść o tej całej sprawie niesie się teraz po całym v-świecie. Drodzy Panowie byli już Ministrowie - czy warto było grać na upartego, kosztem nawet utracenia w oczach innych v-państw? Nie sądzę.
1 lip 2009 o 18:42
Co za bezczelność. Jak Pan śmie przeinaczać fakty. O dymisji rządu lub jakichś innych zmianach była mowa od bardzo dawna. Nic Pan nie wie. Zapomniał Pan o v-mundialu? No tak, to członek SPD złożył wniosek, choć koncepcja i przygotowania zostały zrobione w dużej mierze przez Marcina Landeckiego (byłego MK) a nie musiał tego robić.
Co do ND - tu również nie powinien Pan czuć się kompetentny by wypowiadać się na temat spraw wewnątrz tej partii. Ta partia de facto nie istniała od samego początku obecnej kadencji sejmu. Przewodniczący a jednocześnie premier nie robił nic pomimo wielokrotnych nawoływań ze strony mojej i innych osób będących w partii z prośbą o zastanowienie się nad przyszłością partii i rządu. Na próżno. Dymisja MFiG leżała na biurku wystarczająco długo, by przelać czarę goryczy. Na drugi raz - proszę się zastanowić nad tym o czym Pan pisze, bo nie ma Pan o tym w ogóle pojęcia.
1 lip 2009 o 20:36
Gratuluje odwagi napisania rzetelnego sprawozdania z tego chorego z samej zasady konfliktu, a jeszcze większe gratulacje za celne przedstawienie faktów, bo widać po pierwszej wypowiedzi, jak dobrze trafiło w cel. No i miło wiedzieć, że w Scholandii jest prawdziwa prasa!
1 lip 2009 o 21:59
Proszę zwrócić uwagę że Pan Walczak jest człowiekiem reprezentującym inną opcję polityczną. Dla mnie to jest kuriozum. Gdzie obiektywne media??!! SAP schodzi na psy.
2 lip 2009 o 10:15
Pablo pyta, gdzie obiektywne media. Obiektywnych mediów nigdy w Scholandii nie było, jako że większość Scholandczyków sympatyzuje z którąś opcją polityczną. Dalej - jeśli ktoś chce czytać media, które odpowiadają jego poglądom, to niech się weźmie za ich stworzenie.
2 lip 2009 o 16:22
Mat i tu właśnie jest problem. Wszystko jest upolitycznione bo jest nas za mało.
Promocja leży kompletnie od długiego już czasu. Zapraszam na czat Sarmacji - tam jest raz tyle osób.
2 lip 2009 o 16:23
Ba, uważam, że każdy powinien otwarcie powiedzieć z kim sympatyzuje - tak aby była jasność.
3 lip 2009 o 0:55
Dziękuję za komentarze… Do większości z nich, autorstwa Pana Pablo Nerudy odniosłem się na LDKS, zapraszam do odwiedzenia: http://groups.yahoo.com/group/scholandia_xo_pl/message/31774
Co do pozostałych - dziękuję za docenienie mnie w Nowalu. Miło mi, że również poza Scholandią SAP jest czytany i możemy liczyć na komentarze - oby częściej i więcej!
Co do mojego obiektywizmu - tylko dodam, że w tym artykule, podobnie jak w poprzednich, starałem się możliwie jak najbardziej bezstronnie ocenić te wydarzenia, smutne dla naszego kraju. Prawda jest taka, że wina rządu jest jednoznaczna. Nie jest winny Król, który spiskuje z SPD, jak to Pan, Panie Neruda pragnie wszystkim wmówić. Tak jak mówiłem - najlepiej odrzucić cały artykuł nazywając autora nieobiektywnym. Czy nie lepiej dyskutować na argumenty?
4 lip 2009 o 16:44
“Niedługo potem premierowi postawiono ultimatum - albo dymisja całego rządu, albo ministrowie złożą ze swych stanowisk dymisje.”
Jedno pytanie. Czemu idzie Pan Poseł w ślady Korony i łże? Przedstawiłem wcześniej fragment “ultimatum”- uporządkowanie rządu albo dymisja. A jak nie, to złożę wniosek o wotum. Czemu Pan kłamie i wprowadza w błąd opinię publiczną?
“Główna przyczyną tego sporu były chore ambicje oraz po prostu brak współpracy i porozumienia.”
Uwaga! Oto własna dymisja stała się przejawem chorej ambicji! Ciekawe…
“Drodzy Panowie byli już Ministrowie - czy warto było grać na upartego, kosztem nawet utracenia w oczach innych v-państw?”
“Grać na upartego”? Różnica pomiędzy relacjami naszymi a Pana jest jedna. Pan łże i wyciąga subiektywne i wygodne dla siebie wnioski, a my przedstawiamy konkretne fakty, konkretne wiadomości, konkretne sytuacje.
Odsyłam do http://tfig.mikronacje.info/?p=50
11 lip 2009 o 16:04
Panie Pakulski - nie wprowadza w błąd opinii publicznej. Ultimatum było, sam Pan przyznał to publicznie. Zostało jednak ono postawione “trochę” zbyt późno - stąd moje zdziwienie.
Nie przyczyną dymisji, ale sporu. Chore ambicje jednego człowieka, chcącego objąć urząd premiera za wszelką cenę.
Tak, oczywiście, panie Pakulski. Zapomniałem, że ma Pan niepisany monopol na prawdę i obiektywne oceny. Proszę mi wybaczyć mój niecny czyn. Jak mogłem podważać Pańskie jedyne i prawdziwe poglądy!
12 lip 2009 o 23:36
Pan naprawdę ma problemy z czytaniem.
Pan pisze- dymisja albo wotum.
Ja piszę- porządek, albo dymisja. Jak nie- wotum.
Dla Pana obydwie wypowiedzi naprawdę są przylegające?
>Nie przyczyną dymisji, ale sporu. Chore ambicje jednego człowieka, chcącego objąć urząd premiera za wszelką cenę.
Bredzi Pan. Ja rozumiem- wspomniany przeze mnie na LD poczucie niższości wobec Marszałka Landeckiego obowiązuje i tutaj. Jednakowoż może Pan w to wierzyć, albo i nie, ale Landecki nie parł do Premierowania. W ogóle nie chciał być w rządzie. Do objęcia teki MK zmusiła go taka, a nie inna sytuacja z MSZ.
>Tak, oczywiście, panie Pakulski. Zapomniałem, że ma Pan niepisany monopol na prawdę i obiektywne oceny. Proszę mi wybaczyć mój niecny czyn. Jak mogłem podważać Pańskie jedyne i prawdziwe poglądy!
Proszę dyskutować na argumenty, nie na kompleksy.